Skip to main content

Omnibus – tak się nazywa popularnie dyrektywę unijną, która ma chronić konsumentów przed nieuczciwymi sprzedawcami. W jaki sposób i czy będzie skutecznie odstraszała oszustów i naciągaczy?

Ważne! Omnibus obowiązuje na terenie UE od 28 maja 2022 roku, ale polski rząd nie wdrożył dyrektywy na czas. Spodziewane jest, że do końca czerwca 2022 r. projekt odpowiedniej ustawy zostanie przekazany pod obrady Sejmu.

Omnibus zmienia przepisy głównie w trzech obszarach e-handlu:

  1. Klienci sklepów internetowych muszą mieć jasno określone, czy nabywają towar bądź usługę od osoby prywatnej, czy od przedsiębiorcy.
  2. Fikcyjne wyprzedaże i przeceny mają zostać usunięte z rynku.
  3. Fałszywe recenzje produktów zostały zakazane.

Firma czy osoba prywatna. To ważne dla Omnibusa

Dla konsumentów informacja, czy kupują od firmy, czy od osoby prywatnej ma fundamentalne znaczenie. Jeśli nabywają towar od firmy i robią to na odległość, to mają 14 dni na jego zwrot bez podania przyczyny. Jeśli jednak kupują od osoby prywatnej, to sprzedawca nie ma takiego obowiązku. Co nie znaczy, że nie może zaoferować takiej możliwości. Co też warto podkreślić, to serwisy jak Allegro czy OLX mają obowiązek zadbać o to, aby było oznaczone, czy sprzedawca jest przedsiębiorcą, czy osobą prywatną.

Fikcyjne wyprzedaże pod okiem Omnibusa

Fikcyjne wyprzedaże to częste zjawisko w polskim internecie, ale dotyczy również sklepów stacjonarnych. Proceder wygląda tak, że jeśli zbliża się sezon wyprzedaży, Black Friday czy Boże Narodzenie, to sprzedawcy fikcyjnie podnoszą ceny produktów, aby następnie je z wielką pompą obniżyć. Od dawna opłacalność zakupów na przykład w Polsce w Black Friday stawiana jest pod znakiem zapytania. Można zyskać średnio jedynie kilka procent. Oczywiście zależy to od konkretnego produktu.

Omnibus nakazuje sprzedawcom poinformowanie klientów, jak zmieniała się cena przez ostatnie 30 dni. Nie dotyczy to produktów szybko psujących się. Tu należy podać cenę sprzed pierwszej obniżki.

Koniec z fałszywymi opiniami

Fałszywe recenzje w internecie to prawdziwa zmora e-handlu. Omnibus reguluje również tę kwestię. Koniec z opiniami tworzonymi hurtowo przez wyspecjalizowane firmy, które wprowadzały w błąd internautę. Nie będzie wolno zlecać tworzenia takich komentarzy. Dodatkowo piętnuje usuwanie opinii napisanych przez klientów, ale też ich ukrywanie czy utrudnianie ich publikowania. Omnibus nakłada też na sprzedawców obowiązek weryfikacji opinii o produktach.

Co jeszcze wprowadza Omnibus?

Omnibus reguluje też zawieranie umów o świadczenie usług finansowych poza lokalem przedsiębiorstwa. Znikną wątpliwej uczciwości pokazy, wycieczki, podczas których konsumenci są naciągani na podpisywanie niekorzystnych dla siebie umów. Umowy takie staną się nieważne. Na taki proceder wielokrotnie zwracał uwagę polski UOKiK, który wskazywał na nieuczciwe praktyki przedsiębiorców, którzy wykorzystywali presję i zaskoczenie konsumentów.

Jakie koszty poniosą sprzedawcy internetowi?

Koszty wprowadzonych zmian będą musieli ponieść sprzedawcy. Ile wyniosą? To zależy od skali działalności i jej rodzaju. Na pewno będzie trzeba modyfikować sposób działania sklepów. Koszty zaczynają się od 1 tys. zł dla niewielkiego sklepu, aż do 10 tys. zł dla dużych i zaawansowanych technicznie e-sklepów.

Jakie możliwe kary przewiduje Omnibus?

Dyrektywa Omnibus nie pozostawia wątpliwości. Kto się nie podporządkuje, to będzie płacił – i to niemało. Organem, który będzie nakładał kary, została Inspekcja Handlowa. Może ona nałożyć na przedsiębiorcę karę do 20 tys. zł. Chyba że nieuczciwe praktyki będą stosowane uporczywie (trzy kary w ciągu roku), wtedy kwota kary sięgnie nawet 40 tys. Ale to nie koniec. Jeśli nieuczciwa praktyka będzie dotyczyła nieuczciwych działań na rynku, to kara może sięgnąć 10 proc. rocznego obrotu. W tym przypadku nakładającym karę będzie UOKiK.